19 maja 2015

Mágico Madrid

Podczas pobytu w Madrycie urzekło mnie wiele rzeczy, stąd w tytule posta słowo magiczny. Spędziliśmy tutaj, z resztą tak jak wszędzie, kilka intensywnych godzin, ale za to jakich cudownych! Pierwszym miejscem w jakie udaliśmy się był Estadio Santiago Bernabeu. Krótko mówiąc: to jest ogromne! Stadion już z zewnątrz zrobił na mnie wrażenie, a gdy zobaczyłam go od środka to miałam wrażenie, że wykupiono nam jakąś vipowską wycieczkę. Niekończące się sale z pucharami, filmami z archiwum itp. Dla kibiców niebo na ziemi. Ja do kibiców się nie zaliczam, ale muszę przyznać, że to miejsce porusza piłkarsko. Jak dla mnie bomba. 



Po wyjściu ze sadionu pogoda się popsuła. W drodze na Plac Główny (Plaza Mayor) zrobiłam kilka zdjęć uliczek Madrytu, a gdy na dobre się rozpadało, udaliśmy się do restauracji Magerit. Pierwszy raz w życiu jadłam kalmary i uważam, że było warto spróbować. Były przepyszne! Spędziliśmy w restauracji niecałą godzinę, a po wyjściu okazało się, że znowu wyszło słońce i towarzyszyło nam już do końca naszego pobytu w Madrycie. Kolejnym punktem wyprawy było serce miasta, czyli Puerta del Sol. Tam oczywiście znajduje się symbol miasta - wyrzeźbiony niedźwiadek sięgający drzewa. 

 

1 komentarz:

  1. SUPER. LUBIĘ TAKIE POSTY

    ~~~~~~~~~>>>>>>
    ZAPRASZAM DO SIEBIE
    WWW.BAMBIBOHO.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń